22 października br. w siedzibie Instytutu Papieża Jana Pawła II odbyła się uroczystość rozdania nagród XI edycji Ogólnopolskiego Konkursu Papieskiego w kategoriach szkół podstawowych, gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych. Tegoroczną edycję swoim Patronatem objął Arcybiskup metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz oraz Tygodnik Gość Niedzielny. Z przyjemnością informujemy, że dwoje uczniów z naszej parafii znalazło się w gronie laureatów.

Podopieczni p. Teresy Zapolskiej z Zespołu Szkół Nr 3 im. Lotników Polskich odebrali nagrody: Wiktor Płóciennik z kl. 3b zajął II miejsce, a Martyna Gawlińska z klasy 3b zdobyła wyróżnienie. Konkurs przeznaczony był dla uczniów wszystkich typów szkół. Jego celem było napisanie pracy literackiej pogłębiającej myśli Jana Pawła II. Konkurs był zachętą do podjęcia wysiłku samodzielnego myślenia, rozwoju samego siebie. Punktowane było tu nie to, co uczniowie powinni wiedzieć z lekcji, lecz to, co wykracza poza ich szkolny obowiązek i standard. Temat dla uczniów szkół podstawowych brzmiał: „Jan Paweł II – papież miłosierdzia”. Uczniom gratulujemy i życzymy kolejnych sukcesów!

 

PRACA WIKTORA:

 

„Jan Paweł II – papież miłosierdzia”

Mam na imię Wiktor, mam dopiero 9 lat, więc nie miałem okazji zobaczyć i usłyszeć Papieża Jana Pawła II na żywo. Zmarł w 2005 roku, a ja urodziłem się w 2 lata później. Jednak dużo słyszałem i czytałem o Ojcu Świętym, który przez nas Polaków był bardzo kochany.

Gdy poznałem temat konkursu, to sprawdziłem, co znaczy słowo „miłosierdzie”. Dowiedziałem się, że aby być miłosiernym to trzeba pamiętać, że każdy człowiek jest naszym bratem. Nie liczy się kolor skóry, religia, którą wyznajemy, ani to czy mamy dużo pieniędzy czy mało. Na całym świecie jest dużo zła. Każda osoba powinna szukać dobra tam gdzie mieszka, żyje, pracuje, uczy się. Taki właśnie był Jan Paweł II. Często pomagał ludziom w biedzie i był wzorem dla innych. Podczas jego wizyt w różnych krajach zależało mu na tym, by spotykać się z różnymi ludźmi: ubogimi i bogatymi, dziećmi i dorosłymi, tymi co się wykształcili, albo nie ukończyli żadnej szkoły. Chciał, by wszyscy ludzie współczuli innym i nieśli im pomoc. Pragnął, by ludzie byli wrażliwi na ból, a ich serca były otwarte na cierpienie innych.

O pomaganiu, pocieszaniu, modlitwie za innych, mówił Jan Paweł II podczas spotkań z ludźmi z całego świata. Nie tylko mówił o miłosierdziu, ale także sam dawał przykład. Wiedział, że same słowa to za mało. Ludzie wpatrzeni w Papieża potrzebowali przykładów do działania. Podczas spotkań z wiernymi Karol Wojtyła wymieniał i omawiał uczynki miłosierne co do duszy, np.: wątpiącym dobrze radzić, strapionych pocieszać, urazy chętnie darować, modlić się za żywych i umarłych. Wyjaśniał uczynki miłosierne co do ciała, np.: głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, podróżnych w dom przyjąć, więźniów pocieszać, chorych nawiedzać, umarłych pogrzebać.

Do każdego z uczynków można wymienić działania Papieża. Ojciec Św. spotykał się często z ludźmi chorymi, którzy nie mieli nadziei na powrót do zdrowia, jednak on ich pocieszał, dawał im siły do walki. Nie bał się, że może się od nich zarazić. Modlił się za nich, a także tych którzy już odeszli z tego świata.

W jednej z książek czytałem, że jeszcze będąc księdzem Karol Wojtyła dzielił się z potrzebującymi wszystkim, co posiadał. Kiedyś w tajemnicy oddał nowe buty robotnikowi, a sam chodził w starych i zniszczonych.

Kolejnym postępowaniem miłosiernym było wybaczenie czegoś, co wydawałoby się nie jest możliwe do zrobienia. W 1981 roku Ojciec Św. został poważnie zraniony przez zamachowca – Mehmeta Alego Agcę, który chciał jego zabić. Lekarze walczyli przez kilka godzin o życie Jana Pawła II. Na szczęście Papież wrócił do zdrowia, a dwa lata po zamachu odwiedził Agcę w więzieniu. Oprócz tego, że mu wybaczył, poprosił o skrócenie kary i 19 lat po zamachu przestępca opuścił więzienie, choć powinien w nim przebywać dużo dłużej.

Jak wspomniałem, Jan Paweł II odbył olbrzymią ilość pielgrzymek do różnych krajów, dlatego nazywano go „papieżem – pielgrzymem”. Był kochany nie tylko przez Polaków, ale także ludzi pochodzących z innych krajów. Ceniono go za głęboką wiarę, mądrość, inteligencję, chęć spotykania się z ludźmi, a także za poczucie humoru, mimo pełnienia najważniejszej funkcji w kościele. Do ludzi zwracał się prostym językiem, tak by każdy mógł go zrozumieć.

W jednej z książek został zawarty cytat Jana Pawła II: „Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”. Te słowa powiedział w 1981 roku do mieszkańców, którzy mieszkali na Filipinach w dzielnicy slumsów czyli biedoty.

Uważam, że są to słowa, które każdy z nas powinien pamiętać. „Miłosierdzie” nie może być tylko słowem, które słyszymy i zapisujemy. To muszą być dobre uczynki, którymi obdarowujemy drugą osobę.

 

 

PRACA MARTYNY:

 

Droga Amalo!

 

Bardzo dziękuję Ci za list z Waszej świetlicy w Mysore oraz zdjęcia Twoich koleżanek i kolegów, na których wyglądacie bardzo kolorowo.

Dowiedziałam się, że u Was tradycyjnie jada się ryż dłonią, zawsze prawą. Nasze dzieci pewnie by też tak chciały spróbować i byłyby z tego na pewno zadowolone. Zawsze myślałam, że nasz język polski nie jest łatwy. Gdy napisałaś o swoim języku kannada, który jest bardzo trudny, a alfabet w nim ma ponad sto liter, to nie wiem czy bym sobie poradziła. Podpisy maluchów ze świetlicy wyglądają jak kwiatki na gałązkach. Bardzo ozdobne są te literki.

Amalo, opisujesz w jaki sposób obchodzicie urodziny. To jest „swój” dzień z krojeniem tortu i drobnym prezentem. U nas w klasie również pamiętamy o urodzinach i imieninach. Śpiewamy wtedy „100 lat”, składamy życzenia i częstujemy cukierkami. Dla wszystkich dzieci hinduskich i polskich jest to wielka radość! Domki na zdjęciu, które przysłałaś z osady rybackiej w Rammapuram podobne są do bajkowych chatek. Chętnie bym w takim zamieszkała.

Pytasz mnie droga Amalo, czy jest ktoś w Polsce, kogo bardzo lubimy, podziwiamy i jesteśmy z niego dumni. Takich osób jest wiele, ale ja opowiem Ci o jednej z nich, która już nie żyje. Jest to Jan Paweł II – papież w kościele rzymskokatolickim do którego uczęszczam. Papieże są naszymi najwyższymi przywódcami. Urodził się on w roku 1920, a zmarł w 2005 r. Kiedy minęło dziewięć lat od jego śmierci to został ogłoszony świętym. Wszyscy Polacy są z niego dumni i czytają jego mądre książki. Nawet ja mam kilka na mojej półce. W tych książkach opisuje jak należy postępować, aby nie krzywdzić innych ludzi i przebaczać tym, którzy nas skrzywdzili. Nie jest to takie łatwe. Kiedyś moja koleżanka Maja powiedziała mi, że zabrałam jej ulubioną naklejkę. Było to nieprawdą i kiedy mnie przeprosiła, to ja nie chciałam się z nią pogodzić. Dowiedziałam się też, że jeśli dzieje się coś złego, to Pan Bóg pomoże zamienić to w coś dobrego! Na przykład jeśli ktoś ciągle wyrzuca do kosza chleb, to gdy będzie mocno głodował to nauczy się go szanować i więcej tak już nie będzie robił. Głodowanie jest złe, ale uczy nie marnować jedzenia.

Czy wiesz, że Jan Paweł II w ciągu 27 lat odwiedził, aż 129 krajów? To tak jakby dwa razy poleciał na Księżyc i z powrotem. W krajach tych spotykał ludzi i mówił im, że Bóg ich bardzo kocha i im wybacza ich złe uczynki. Papieża uwielbiały wszystkie dzieci, bo często się do nich uśmiechał i z nimi żartował. Opiszę Ci kilka przykładów z życia Jana Pawła II. Będziesz wiedziała, dlaczego go bardzo lubimy.

Dawno temu podczas drugiej wojny światowej pracował jako robotnik w fabryce Solvay. Zdarzało się, że pracował za jednego z robotników, który musiał zaopiekować się swoją rodziną. Podziękowano mu za to i wręczono nowe buty. Jednak Karol (to jego imię od chrztu) szybko oddał je biednemu innemu robotnikowi, a sam chodził w mocno zniszczonych. Zawsze pamiętał o chorych i potrzebujących pomocy. Kiedy uczył się w Rzymie to wstawał już o godzinie piątej rano i jechał 45 minut (tyle trwa w naszej szkole lekcja) autobusem, aby dojechać do osiedli ludzi biednych i im pomagać.

Kiedyś pewna pani, którą nazywali Tadeuszka, poszła do niego i powiedziała, że ją okradli. Karol dał jej co miał. Nawet swoją poduszkę i pościel. Inna samotna staruszka pożaliła się, że niedobrzy sąsiedzi zabrali jej ukochanego kotka. Ksiądz Karol spieszył się, bo musiał jechać na lotnisko. Jednak rozumiał smutek babci, wziął ją do samochodu, pojechali do tych sąsiadów, kotka odzyskał i oddał tej pani. Staruszka płakała z radości, a on pojechał szybko na lotnisko.

Pewien siedmioletni chłopiec Franciszek był na spotkaniu ze swoją klasą u papieża. Jego rodzice zginęli w wypadku. Chłopczyk opowiadał o tym Ojcu Świętemu płacząc. Jan Paweł II powiedział mu, że od tej chwili będzie przybranym ojcem Franciszka!

Jednak nie wszystkim papież się podobał. Byli tacy, którzy chcieli, aby umarł. 13 maja 1981 roku na Placu Św. Piotra turecki terrorysta Ali Agca kilka razy strzelił do papieża. Mocno ranny papież został szybko (w osiem minut) przewieziony do szpitala i tam go uratowano. Zamachowiec został złapany i zamknięty w więzieniu. Amalo, napiszę Ci co było kilka lat później. Może w to nie uwierzysz, ale tak było naprawdę. Jan Paweł II przebaczył temu terroryście, który chciał go zabić. A do tego powiedział mu to sam, gdy przyszedł do jego celi w więzieniu i z nim rozmawiał! Nie wiem czy sama bym tak zrobiła, ale papież pokazał nam, że tak trzeba postąpić. Wtedy Pan Bóg nas mocno kocha i przebacza nam nasze grzechy.

Innym razem, gdy przebywał w Amazonii odwiedził wioskę trędowatych. Trąd to bardzo straszna choroba i kiedy zobaczył tych chorych ludzi, to powiedział, że chciałby zapłakać jak małe dziecko, ale postanowił im pomóc.

Ostatnią przygodę o Janie Pawle II opiszę Ci Amalo, gdy był na pielgrzymce na Madagaskarze. Spotkał się tam z dużą grupą młodych ludzi. Podczas spotkania wydarzyło się coś dziwnego. Do Ojca Świętego podbiegł mały czarnoskóry chłopiec, zakurzony, brudny, nędznie ubrany, który niósł na plecach młodszego braciszka. Papież nie był na nich zły. Przytulił ich do siebie, uśmiechnął się, pogładził ich po główkach, a później podarował im różańce i obrazki. Wszyscy ogromnie się wzruszyli.

A teraz napiszę Ci jak nazywają na całym świecie Papieża – Polaka. Podam tylko kilka przykładów: „Skrzydlaty Papież”, „Papież Biednych i Cierpiących”, „Papież Superstar”, „Przyjaciel Boga”, „Głos Biednych”, „Król Dzieci” i wiele innych.

Jeżeli chciałabyś jeszcze więcej dowiedzieć się o Janie Pawle II to myślę, że w waszej bibliotece, albo w Internecie znajdziesz dużo informacji. Ja chciałabym dowiedzieć się więcej o Matce Teresie z Kalkuty, która pomagała chorym i cierpiącym. Jeśli możesz to napisz mi o niej. Moja pani w szkole też ma na imię Teresa. I jeszcze bardzo jestem ciekawa jakie zwierzątka żyją tam gdzie mieszkasz. Proszę, opisz mi je. Ja wysyłam Ci zdjęcia z moim pieskiem Aresem oraz ze szkolnej wycieczki do Poznania.

Pierwszy raz w życiu napisałam tak długi list do Ciebie. Ale droga, którą musi przebyć jest bardzo, bardzo długa. Niedługo zaczną się u nas wakacje. Potrwają dwa miesiące. Po nich będę już w trzeciej klasie.

Bardzo serdecznie pozdrawiam Cię Amalo i Twoją rodzinę oraz koleżanki i kolegów ze świetlicy i z utęsknieniem czekam na list od Ciebie.

 

Martyna Gawlińska

 
Gościmy
Naszą witrynę przegląda teraz 77 gości 
Czytania
Liczba odwiedzin
Odsłon : 1265708